PL
— Przepisz na mnie mieszkanie. Tak będzie sprawiedliwie. Jak nie, to po prostu się rozwiedziemy.
Stałem w przedpokoju, już w kurtce, i szukałem w kieszeniach własnych pieniędzy. Z przyzwyczajenia.
Znałam go od dziecka. Marek Kalinowski, syn mojej sąsiadki z parteru w starym budownictwie na płockim
Bursztyn wcale nie szukał przygód. Szukał suchego kąta i czegoś, co dałoby się przełknąć bez walki z
Paweł wszedł do kuchni, wciągnął nosem powietrze i stanął jak wryty. — Kasiu… — zawiesił głos
Stałam z Helenką w holu wieżowca przy ulicy Prostej, otoczonego fontannami ze szkła i zbyt wysokimi bukietami orchidei.
Tamtego wieczoru wróciłam do domu z wypowiedzeniem w kieszeni, a w salonie pachniało szarlotką, jakby
Krakowski Kazimierz tonął w bursztynowym świetle starych latarni. Siedzieliśmy na naszej ulubionej ławce
Kasia odłożyła nóż i wytarła ręce w lnianą ściereczkę. Przez otwarte okno kuchni wlewało się ciężkie
Każdy w Gdańsku znał chirurga Antoniego Malinowskiego. Przez trzydzieści osiem lat zszywał to, co inni









