Wezwałam taksówkę. Wychodzę, widzę mały, zagraniczny samochód, którego kierowcą jest kobieta. Cóż, już mnie ten widok nie dziwi, wsiadam więc do samochodu, witam się i widzę, że to moja koleżanka.
– Co u Ciebie ? Pracujesz tak cały czas ? – Zdziwiłam się, wiedząc, że Ilona zawsze pracowała jako technolog.
– Tylko chwilowo – dorabiam w weekendy, jeśli mam czas.
– Jasne, życie jest takie, że pieniędzy brakuje – powiedziałam współczująco.
– Tak, może wystarczyłoby pieniędzy, ale mąż musi zarobić na mieszkaniu – przyznała Ilona.
– W jakim sensie? – nie mogłam się oprzeć i zapytałam.
– W dosłownym. Trzynaście lat razem mieszkamy i przez te trzynaście lat cały dom był tylko na mojej głowie. Pamiętasz, jaki Tomek jest postawny ? Ma metr dziewięćdziesiąt wzrostu, jest też szeroki w barkach. Wszyscy myślą, że taki człowiek może góry przenosić, a on leży na kanapie i gapi się w telewizor. Mieszkamy w domu jednorodzinnym ze wszystkimi udogodnieniami. Woleliśmy taki dom, żeby nie mieć w przyszłości problemów, jakie ludzie mają z mieszkaniami w blokach, ale nadal w domu jest praca, którą trzeba wykonywać, jak chociażby zwozić węgiel, nawozić ogród, a wiosną kopać grządki, potem je podlewać i zbierać warzywa przez całe lato. Cóż, mój Tomek w ogóle przestał cokolwiek robić w ogrodzie. Nie tylko w ogrodzie, przestał robić cokolwiek, bo kiedy przywieźli nam węgiel, to nie mogłam go wyciągnąć z domu. Wyobraź sobie, że kawał takiego chłopa leży na kanapie, jest całkowicie zdrowy, ale pomóc nie chce. Dopiero w momencie, gdy praktycznie wszystko już sama zrobiłam wyszedł z domu, przeciągnął się jak kociak, zerwał ogórek z grządki i go zjadł, a ja w tym czasie harowałam jak wół. Czy to w ogóle normalne ?
– To zupełnie nienormalne – powiedziałam – a nie lepiej po prostu się rozwieść ?
– To tak ” po prostu ” nie wyjdzie – westchnęła Ilona – on nie ma gdzie mieszkać, jego matka ma małe mieszkanie, więc nie wyprowadzi się do niej. Nie może też samodzielnie kupić mieszkania, bo ma za małą pensję. Więc zdecydowaliśmy wspólnie, że pomogę mu kupić mieszkanie – małą kawalerkę, aby się od niego uwolnić.
– Może lepiej podzielisz dom ? – zaproponowałam.
– Nie ma mowy ! – stanowczo odpowiedziała Ilona – Mamy ładny dom, dobrze zagospodarowany, dzieci lubią w nim mieszkać, a ja lubię bawić się ogrodem. Wyobrażasz sobie, że w tylko tym roku wiosną sprzedałem pięćdziesiąt tysięcy sadzonek ?! Mam szklarnię, w której mam różne sadzonki, np. pomidorów, papryki i bakłażana. A ile kwiatów sprzedałam ! Daję ogłoszenie w Internecie i ludzie przychodzą po nie prosto do mnie do domu. Teraz jeszcze mama sprzedaje moje warzywa na rynku, co daje mi dodatkowe pieniądze. Nie chcę sprzedawać domu, a bez swojego udziału mąż nie chce odejść. Jego matka dała nam trochę pieniądze na działkę pod dom, a moi rodzice dali pieniądze na jego budowę. Mój ojciec żył jeszcze wtedy, kiedy go budowano i cały czas doglądał brygadę budowlaną, no praktycznie nie odstępował ich na krok. Niedawno moja mama powiedziała do mnie: “ Wolałabym dać Ci wtedy mózg niż pieniądze, może wybrałabyś innego męża “. Ma rację, ale teraz niczego nie zmienię. Nie ma sensu trzymać męża w domu, już dzieci mi pomagają bardziej niż on.
– Wiesz – kontynuowała swoje przemyślenia Ilona – mam marzenie: jak tylko wyślę mężulka do nowego mieszkania, to pójdę studiować architekturę krajobrazu: lubię bawić się przyrodą.
– Chcesz zmienić zawód ? – zapytałam.
– Na początek na pewno zrobię to tylko dla hobby, a potem może zmienię zawód. Prawdopodobnie z zewnątrz wygląda to śmiesznie: kobieta ma czterdzieści lat, a ona chce iść na studia zaoczne, ale nic na to nie poradzę – to moje wielkie marzenie. Moja siostra marzy o wyjeździe nad morze dwa razy do roku, a ja marzę o architekturze krajobrazu.
– Słuchaj, nie ma w tym nic śmiesznego. Wręcz przeciwnie, jesteś prawdziwą optymistką, nie załamujesz się. Szkoda tylko, że musisz zarabiać na swojego męża.
– To chwilowe – powiedziała Ilona – zarobię na mieszkanie, a potem niech ode mnie się odczepi.
Dzięki rozmowie podróż minęła mi szybko i nim się spostrzegłam, byłam już na miejscu. Życzę jej powodzenia i cierpliwości, a także tego, by szybko zarobiła pieniądze na mieszkanie, a następnie spełniła swoje marzenie. Cholera, w końcu zasługuje na szczęście !





