– Dzieci, otwórzcie zeszyty i zapiszcie pracę domową – Julia Iwanicz podeszła do okna, na zewnątrz było już ciemno. Padał puszysty, gęsty śnieg.
” Pierwszy śnieg ! „- uśmiechnęła się młoda kobieta. Mając dwadzieścia sześć lat cieszyła się z niego nie mniej niż ze swoich uczniów.
Chmara dzieci z radosnym okrzykiem wybiegła na ulicę. Natychmiast zaczęły lepić śnieżki i robić aniołki w śniegu. Julia uśmiechnęła się – jak ona im zazdrościła beztroskiego, szczęśliwego dzieciństwo… W tym wieku można sobie pozwolić na każdy dowcip…
Godzinę później kobieta zamknęła salę lekcyjną na klucz i wyszła ze szkoły. Wdychając czyste, mroźne powietrze, nauczycielka jak oczarowana obserwowała piękne płatki śniegu. Krążyły wokół niej, kładąc się jej na twarzy i włosach.
– Basia ?! Co tutaj robisz ? Dlaczego nie wróciłaś do domu z innymi ? – zdziwiła się kobieta.
Dziewczynka podniosła na nią zapłakane oczy, po czym wstała i w milczeniu zaczęła iść w stronę domu.
– Czekaj ! Basia, płakałaś ? Kto Cię skrzywdził ? Nie milcz, powiedz mi wszystko ! – czule powiedziała Julia.
– Tata…
– Tata ?- zdziwiła się kobieta – Czym Cię skrzywdził ? Uderzył Cię ?
— Nie, nie bije mnie… ale ciągle pije. Kiedy wychodziłam do szkoły, mój ojciec ledwo zdołał wejść do domu. Upadł na podłogę i od razu zasnął – dziewczynka płakała.
– Rozumiem, jasne… Pójdziesz dzisiaj do mnie, a jutro z nim porozmawiam.
Basia jadła ciepłe naleśniki z dżemem malinowym. Potem Julia przeczytała jej bardzo interesującą bajkę. Dziewczynka owinęła się ciepłym, miękkim kocem, a w jej nogach leżał wielki kot Piegusek. Mruczał cicho i monotonnie, usypiając tym dziecko. Basia uśmiechnęła się i mruknęła: ” Jak przy mamie ” i natychmiast zasnęła.
Julia ciężko westchnęła. Wiedziała, że dziewczynka straciła mamę cztery lata temu. Konrad był dobrym ojcem, ale ostatnio jakby ktoś go podmienił – zaczął pić bez umiaru. ” Jutro porozmawiam z nim poważnie, tak dłużej już być nie może ! ” – pomyślała kobieta.
Rano Julia nakarmiła Basię i poszła do Konrada na rozmowę. Drzwi nie były zamknięte – mężczyzna siedział przy stole, trzymając się za głowę.
– Dzień dobry ! Nie wstyd Panu ? – surowo odezwała się nauczycielka.
– Pani Julia ? Czym zawdzięczam tę wizytę ? Basia coś zrobiła złego ? – zdziwił się mężczyzna.
– Właśnie, tak przy okazji, gdzie jest pańska córka ?
– Jeszcze śpi. Gdzie może być o tej porze ? Dziś przecież sobota.
– Nie wstyd Panu? Nawet Pan nie wie, że dziecko nie nocowało w domu ?
– Jak to nie nocowało ? – mężczyzna rzucił się do pokoju dziewczynki, ale Basi oczywiście tam nie było – Gdzie ona jest ? Coś jej się stało ? Nie przeżyję tego ! – w oczach Konrada zalśniły łzy.
– Proszę się uspokoić, jest u mnie. Przepraszam, ale nie mogę pozwolić, by moja uczennica żyła w takich warunkach !
– Pani Julio, obiecuję, nie wezmę już więcej kropli alkoholu do ust. Obiecuję, naprawdę ! Proszę tylko nie zgłaszać mnie nigdzie. Nie dam rady bez córki…
– Wierzę Panu…W końcu jest Pan bardzo dobrym ojcem. Mam nadzieję, że to był ostatni raz. Posprzątaj dom, ugotuj obiad, a my przyjdziemy wieczorem z Basią i wszystko sprawdzimy !
Przez cały dzień Basia gościła w domu Julii. Dziewczynka bawiła się z kotem, a następnie pomagała nauczycielce w obowiązkach domowych.
– Teraz upieczemy ciasto, poczęstujemy nim Twojego tatę – uśmiechnęła się kobieta.
– Nie pije już ? – z nadzieją zapytała dziewczynka.
– Nie, obiecał, że nie będzie pił. Informuj mnie o wszystkim na bieżąco, a jeśli coś będzie nie tak, to biegnij od razu do mnie, dobrze ?
– Dobrze. Tata mnie kocha…?
– Oczywiście, że kocha ! Jest bardzo dobrym tatą.
Julia zapakowała ciasto i zabrała Basię do domu. W domu było znacznie przytulniej i pachniało czymś smacznym.
– Dobry wieczór ! – uśmiechnął się mężczyzna obejmując córkę – Króliczku, wybacz mi. Wybaczysz ?
– Tak, tatusiu. Nie jestem już na ciebie zła – dziewczyna przytuliła ojca.
– Pani Julio, proszę zjeść z nami obiad ! Tak bardzo się starałem… – uśmiechnął się Konrad.
– Oczywiście, że zjem obiad. My z Basią też się postarałyśmy i upiekłyśmy ciasto ! – uśmiechnęła się kobieta.
Rano Julia wyjrzała na podwórko – śnieg już padał. Cały dziedziniec był usiany białą narzutą puszystych płatków śniegu. ” Dzisiaj jest wigilia, muszę przynajmniej choinkę na podwórku ubrać ” – pomyślała kobieta.
Jest już przyzwyczajona do tego, że wszystkie święta spędza sama. Kobieta przeprowadzając się tutaj za pracą, czuła się trochę samotnie. Oczywiście miała przyjaciół. ale to nie to samo – nigdy nie spędzała z nimi żadnych świąt, bo uważała, że to nie to samo, co z rodziną. Poza tym nikt jej nigdy nie zapraszał.
Nagłe pukanie do drzwi wyprowadziło kobietę z namysłu.
– Proszę wejść, otwarte ! – krzyknęła.
Do domu wpadła Basia – dziewczynka wyglądała jak mały bałwan. Za nią wszedł Konrad.
Mężczyzna niósł na ramionach małą, puszystą choinkę.
– Pani Julio, dzisiaj my odwiedzamy Panią ! Możemy razem spędzić wigilię – powiedziała dziewczynka – chyba, że ma Pani coś przeciwko temu ?
– Oczywiście, że nie ! Cieszę się, że przyszliście ! Rozbierzcie się, zaraz ubierzemy choinkę i przygotujemy potrawy ! – oczy kobiety świeciły ze szczęścia.
Dwie godziny później wszystko było już gotowe. Julia i Konrad siedzieli przed telewizorze, a Basia bawiła się z Pieguskiem, odpędzając go od choinki.
– Chodźmy do stołu ! Wkrótce zabłyśnie gwiazda na niebie ! – powiedział Konrad.
Kiedy rozbłysła tylko pierwsza gwiazdka, nauczycielka powiedziała do dziewczynki:
– Teraz możesz zamknąć oczy i pomyśleć jakieś życzenie ! – podpowiedziała kobieta.
Basia szybko podążyła za radą nauczycielki. Zamykając oczy, dziewczynka cicho powiedziała: ” Chcę, aby tata i Julia pobrali się w tym roku ! “.
Julia i Konrad oblali się wtedy czerwonym rumieńcem.
– Tato, czy moje życzenie się spełni ? To w końcu magiczna noc ! – spytała cicho Basia.
– Mam taką nadzieję, córeczko !
– Wesołych świąt ! – uśmiechnęła się kobieta.
– Wesołych ! – odpowiedział Konrad.





